Posty

Wyświetlanie postów z 2022

W pogoni za szaleństwem

Obraz
        „Moby Dick” czekał na mnie na regale dość długo. Prawie tyle, ile w XIX wieku trwała wyprawa wielorybnicza. Powieść zajmująca jedno z czołowych miejsc w kanonie klasyki literatury amerykańskiej, rozgłos zyskała dopiero kilkadziesiąt lat po pierwszej publikacji. Zdziwi się każdy, kto spodziewa się książki przygodowej. Melville jest jak nasza Orzeszkowa. Rozwlekłe opisy oceanu, wielorybniczego rzemiosła, przesądów i samych wielorybów sprawiają, że sami zaczynamy się rozglądać za Moby Dickiem. Styl narracji, wątki homoerotyczne i mieszanie gatunków — plasują powieść bliżej XX-wiecznych modernistów niż romantyków z XIX stulecia. Przyznaje, że przeczytałam ją do końca bardziej w ramach „misji” nadrabiania zaległości z klasyki, niż z ogromnej przyjemności płynącej z lektury. Cieszę się natomiast, że jestem o nią mądrzejsza, bo dostrzegam odniesienia do niej, w powieściach, które już czytałam i łatwiej mi będzie dostrzec je w tych, które są przede mną. Niedoceniony geniusz Współczuje