Prawdziwe osy

„The Wasp Factory” to jedna z książek, które po prostu robią wrażenie. Nie da się być wobec niej obojętnym. Albo czytamy ją do końca, połykając stronę za stroną, albo zostawiamy po pierwszym zamordowanym futrzaku. Brutalna i bezpośrednia wprost kipi przemocą, od której czasem, aż się krzywiłam. Jednak nie bez kozery zaliczana jest przez dziennik „The Independent” do 100 arcydzieł literatury XX wieku, „BBC” też ją na swoją listę wciągnęło. Powód jest prosty. Dobra książka, nie musi być napisana wysublimowanym językiem, przy którym mamy ochotę sięgnąć po słownik wyrazów bliskoznacznych i tłumaczyć całe ustępy, jednak się wstydzimy, bo jak to tak, nie bardzo rozumieć co się czyta. Dobre książki, to nie tylko te, które opowiadają o heroizmie i uczuciach z kategorii „te wyższe” i do literatury pięknej tym samym przypisane, niczym na zasadzie prawa krwi.

„Fabryka os” przełamuje tabu. Trudna rodzinna relacja, brak akceptacji i potrzeba przynależności. Nienawiść do kobiet i narracja pierwszoosobowa. Mnie osobiście, to wszystko bardzo współgra. Owszem, kontrowersyjność tej książki, nie pozostawia czytelnikowi złudzeń. Książki o dzieciach, które zabijają swoich bliskich, krzywdzą zwierzęta i przeczą wszystkiemu, co widzimy w najmłodszych, czyli ich czystej niewinności zawsze budzą duże kontrowersje. „Władca much”, „Mechaniczna pomarańcza” czy bardziej nam współczesne „Hipnotyzer” i „Świetlista republika” robiły i robić będą duże zamieszanie. Takie książki się kocha albo nienawidzi. I przez — kocha, myślę, o szacunku do utworu. Iain Menzies Banks jak sam napisał we wstępie, w końcu zastosował się do złotej zasady, by pisać o tym, co się zna. Zanim ukazała się fabryka, miał na swoim koncie kilka książek z gatunku sci-fi, których wydać nie chciało żadne wydawnictwo. Wykorzystał swoją znajomość wysp, dzieciństwo na wsi, wybrzeże, puszczanie latawców i inne z pozoru niewinne dziecięce igraszki, do mrocznych literackich celów.

Dlaczego Frank, nie akceptuje siebie, zabija i nienawidzi? Do czego może doprowadzić zakłamanie dorosłych wobec dzieci? Wystarczy dać szansę „Fabryce os” i dotrwać do ostatnich stron, bo nic nie dzieje się bez przyczyny.
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyrafinowana hipokryzja - czyli, jak bawił się nowojorski establishment.

"Ludzie ludziom zgotowali ten los"