Z serialu na papier

Czy „Bestia” to sprytny chwyt marketingowy? Sama sobie odpowiem — oczywiście, że tak. Skusiłam się na tę książkę jak pół narodu jak wszyscy fani „Pułapki". I wiecie, co? Nie żałuję.
      „Bestia” lata 70'te XX wieku. Pani porucznik Ada Krzesicka, zesłana na prowincję za romans z przełożonym. No cóż, samo życie. Trochę sobie nie radzi z alkoholem, trochę z tęsknotą za ukochanym. W tym też nic dziwnego.
       Przez Suwałki przetacza się fala morderstw. Młoda pani porucznik musi sobie radzić z patriarchalnym układem głębokiej prowincji i z nieuchwytnym mordercą. Jest ciekawie, wciągająco. Realia epoki, oddane są na prawdę z wyjątkową skrupulatnością. Milicja obywatelska, towarzysze i układy towarzyskie. Bardzo dobry język, wprost z epoki. Wartkie dialogi i solidnie opisany kac.
      
Gdy ktoś nie zna „Pułapki”, „Bestia” będzie dla niego bardzo przyzwoitym kryminałem. Klimatycznym, z dobrą intrygą i zaskakującym zakończeniem. Jeszcze lepiej bawić się będą fani serialu, którzy znajdą w tej książce prawdziwe... smaczki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zawód.... powieściopisarz

Prawdziwe osy

Wyrafinowana hipokryzja - czyli, jak bawił się nowojorski establishment.