Refleksje z anus mundi

Auschwitz wierci w mojej duszy dziurę. Za każdym razem, gdy spędzam tam dzień, odczuwam to miejsce inaczej. Raz jest to żal, innym razem złość. Czego bym nie czuła, wiem jedno — nie wolno nam zapomnieć.

Muzeum Auschwitz-Birkenau odwiedziłam dwukrotnie. Wciąż wwierca mnie w ziemię, swym ogromem. Każdy gram ziemi przesiąknięty jest rozpaczą, tragedią, żalem, nienawiścią, ale i miłością, i nadzieją. Największe cmentarzysko świata, gdzie jedni jak lwy walczyli o życie, a inni nawet nie wiedzieli, że wprost z kolejowej rampy, tysiącami maszerują na śmierć.

Z Auschwitz przywożę dziesiątki książek. Studiuję je potem całymi tygodniami. Teraz gdy za oknami zaczyna się jesień, a pierwsze zimne deszcze uderzają w szyby, myślę o tych, którzy odziani byli w cienki pasiak, a z nóg spadały im drewniane trepy. "Anus mundi", "Przeżyłem więc jestem", "Dymy nad Birkenau", "Przeżyłam Oświęcim", "Mężczyźni w różowych pasiakach", "Byłem asystentem doktora Mengele" czy "Nadzieja umiera ostatnia". To książki, które każdy przyzwoity człowiek powinien znać. Nie dlatego, że wypada. To nie literatura klasyczna. Nie znajdziecie w niej odniesień do starożytności, średniowiecza czy wyrafinowanych zabiegów stylistycznych. To książki o zbrodni. Świadectwa ludobójstwa, bestialstwa i nienawiści. Parafrazując klasyka, historii uczymy się po to, by zrozumieć teraźniejszość i umieć kształtować przyszłość. O Auschwitz i nazizmie musimy pamiętać, by nigdy więcej się nie powtórzyło. Książki te nie są tylko świadectwem zła, są także manifestem odwagi, determinacji i woli życia. Może to będzie banalne, gdy napiszę, że dobro zwycięża zło. Taka jest jednak prawda. Prędzej czy później — zwycięża. A nam, zwycięzcom, nie wolno zapomnieć o tych, którzy dla naszej wolności, położyli swoje głowy na szafotach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prawdziwe osy

„Kiedyś zrozumiem Auschwitz. Stwierdzenie odważne, ale naiwnie absurdalne. Nikt nigdy nie zrozumie Oświęcimia.” - William Styron

Dracula nie urodził się w Hollywood