Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2019

"Ludzie ludziom zgotowali ten los"

Obraz
W najmroczniejszym miejscu naszej historii, gdzie śmierć wcale nie była najgorszą możliwą karą, stał blok, w którym maksyma "to ludzie, ludziom zgotowali ten los" nabiera szczególnego znaczenia. Auschwitz jest synonimem słowa śmierć. Dręczenie, maltretowanie, mordowanie na masową skalę. Jednak to krzyk jednostki, głośniejszy jest niż śmierć tłumu. A czy usłyszymy szept? I to ten wypowiedziany na największym cmentarzysku świata? "Kobiety z bloku 10" Hansa Joachima Langa to rzetelny opis potworności, jakich dokonywano na kobietach, starając się odkryć najlepszą możliwą metodę sterylizacji. Autor nie podchodzi do tematu jak do klasycznej historycznej rozprawy. W porządku chronologicznym przedstawia nam losy lekarzy i ich ofiar. Przez piekło bloku 10, przeszło 800 kobiet — przeżyło je 300. To dzięki ich świadectwom poznajemy realia nazistowskiego programu rasowej eugeniki. Podczas pobytu w Muzeum Auschwitz, stałam pod blokiem 10, który jes

Wyrafinowana hipokryzja - czyli, jak bawił się nowojorski establishment.

Obraz
Latem lubię wracać do klasyki. Czasów, kiedy powieść cieszyła się estymą. A gdy używam już tak wyrafinowanych określeń, to przed oczami mam powieść o hermetycznej klasie wyższej XIX-wiecznego Nowego Yorku. „Wiek niewinności” to nagrodzona w 1921 roku Pulitzerem najwybitniejsza powieść Edith Wharton. Hrabina Ellen Olenska wraca do Nowego Yorku po nieudanym małżeństwie z polskim arystokratą. Najpra wdziwsza femme fatale swoich czasów, wywołała niemały skandal, odejściem od męża brutala i powrotem na łono amerykańskiej rodziny. Aspirujące do miana arystokratycznych, nowojorskie elity ledwie uniosły się, po takim obyczajowym policzku. Klasy próżniacze lubią wprowadzać w swoje stęchłe od nudy żywoty, nieco polityki, by ich zmanierowane bagienko, zaczęło nieco bulgotać. Subtelnie skonstruowane portrety psychologiczne i wątek miłosny, godny pruderii swojej epoki. "Wiek niewinności" pozostawia czytelnikowi niedosyt, pozwala mu wciągnąć się w fabułę i zacząć kibicow

„Rzeźnia numer pięć” – Kurt Vonnegut

Obraz
Bardziej podoba mi się podtytuł — krucjata dziecięca. Hollywood już od dekad serwuje nam romantyczną wizję wojny. Nawet gdy bohater ginie, to robi to pięknie. „Kiedy się wypełniły dni i przyszło ginąć latem, prosto do nieba czwórkami szli, żołnierze z Westerplatte. ( A lato było piękne tego roku ). I tak śpiewali: Ach, to nic, że tak bolały rany, bo jakże słodko teraz iść na te niebiańskie polany." W wojnie nie ma nic romantycznego. Maszerują na nią dzieci i to one tam giną. Nie panowie decydenci, przystrojeni w spodnie z generalskimi lampasami, dumnie wypinający piersi, pełne orderów.   Vonnegut stworzył książkę, która uchodzi za jedną z najwybitniejszych amerykańskich powieści antywojennych. Powieść oparta na motywach biograficznych, ubarwiona nutą wysublimowanego science fiction. Choć powieść przybiera momentami żartobliwy ton, jest to jedynie zakamuflowana narracja grozy. Śmiech przez łzy. Jej motywem przewodnim jest zbombardowanie przez aliantów Drez

"Stara historia. Nowa wersja" - brutalność czy sztuka?

Obraz
Brutalna, hipnotyzująca opowieść o skrywanych namiętnościach rodem z najmroczniejszych zakamarków naszych dusz. Po dwunastu latach od wydania "Łaskawych", książki, która pozwoliła zabłysnąć autorowi na firmamencie gwiazd literatury XXI wieku, Jonathan Littell powraca do gatunku, który zarzucił na rzecz reportażu i eseistyki. Czy to powrót w blasku chwały? Wielu uzna, że niest ety nie. Bohater Starej historii błąka się po miejscach rozrzuconych w czasie i przestrzeni. Jest bestią przypominającą mitycznego Minotaura. Labirynt jest też ważnym elementem tej poszatkowanej na opowiadania opowieści. Tworzy przelotne relacje z napotkanymi osobami, zmienia płeć i tożsamość. Każdy rozdział jest nową wersją poprzedniego. Przez ponad 400 stron powieści, czytamy wciąż tę samą historię rozpisaną w najróżniejszych wariantach. Brutalna i dosadna. Mocno pornograficzna. "Stara historia. Nowa wersja" to ciężki kaliber — nazywając rzeczy po imieniu. Urzekła mnie nieb