Zawód.... powieściopisarz

      Rzadko zdarza mi się, abym z takim utęsknieniem czekała na premierę książki. Właściwie, to rynkowe świeżynki szczególnie mnie nie pociągają. Zdecydowanie wolę dać się prowadzić przypadkowi. W księgarni wybieram pozycje, które mnie zaintrygują. Haruki Murakami już od kilku lat należy do moich ulubionych autorów. I od tamtej pory zastanawiam się, właściwie dlaczego? 

        "Zawód: powieściopisarz" intrygowała mnie z jednego prozaicznego powodu. Tak jak 90% ludzkości chciałabym napisać książkę. Kolejny raz, liczyłam na to, że ktoś poda mi na tacy "złote wskazówki" dzięki, którym posiądę tajemnicę pisania genialnych powieści. Na takie objawienie liczyłam też, czytając "Pamiętnik rzemieślnika" Stephena Kinga. Drogi na skróty jednak nie ma.
       Ostatnia książka Murakamiego to zbiór napisanych na przestrzeni kilku lat esejów. Choć autor przedstawia w nich swoje przemyślenia na temat pisarstwa i samej pracy autora, to jak sam stwierdza w posłowiu, eseje te mogą zostać potraktowane jako autobiograficzne. I tak też jest.  Autor oprowadza nas po krętych sieżkach pisarskiego żywota. W swojej książce jak na Japończyka przystało, stara się zachować skromność. W jednym z esejów wyraża wręcz przysłowiową skruchę, że jego żywot nie jest tak barwny jak Hemingway'a na przykład.  Murakami jest szalenie skrupulatnym człowiekiem. Przejawia się to w jego podejściu do pracy. Śmiało można go nazwać perfekcjonistą. Jego powieści przechodzą przez kilka cykli autorskich poprawek. Po napisaniu książki, pozwala jej leżakować i dojrzewać niczym dobremu winu. Mnie osobiście sprawiło to delikatny zawód.  Haruki Murakami jawi mi się teraz bardziej jako rzemieślniki, niż artysta. Piękne pomysły i genialne koncepcje rodzą się w jego umyśle. Tę kwestię uważam za bezsporną. Jednak czuje się zwiedziona, jego chirurgicznym podejściem do pracy. Ogromne wrażenie zrobił na mnie fakt, w jakim Murakami odkrył swój pisarski styl. Pisać książkę w obcym języku, by następnie przetłumaczyć ją na ojczysty? Intrygujące. Jednak może w takich szalonych metodach, objawia się geniusz?
       Pisanie książki to tytaniczna praca. Po tej lekturze, już wiem, dlaczego niektórzy autorzy pozostawili nam po sobie tylko jedną bądź dwie pozycje, choć ocierali się o literacki geniusz. I wiem to dzięki Murakamiemu, który wyjaśnia dlaczego nie tak łatwo jest pisać. I to całymi latami.
      Nie mogę też napisać, że nie dostałam żadnej porady, którą mogłabym wykorzystać by lepiej pisać. Jest jedna uniwersalna prawda, którą usłyszymy od każdego autora bez wyjątku. Aby dobrze pisać, trzeba czytać. I to bardzo dużo. Nie ma lepszego ćwiczenia, ani drogi na skróty. Murakami wspomina o tym kilkukrotnie. Czytanie różnorodnej literatury jest jednym z priorytetów jakie stawiać powinien przed sobą, każdy człowiek i autor.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prawdziwe osy

„Kiedyś zrozumiem Auschwitz. Stwierdzenie odważne, ale naiwnie absurdalne. Nikt nigdy nie zrozumie Oświęcimia.” - William Styron

Dracula nie urodził się w Hollywood